Boom na karty nadal trwa
Jeszcze do niedawna karty kredytowe nie funkcjonowały w naszym systemie bankowym, bowiem jest to stosunkowo nowy produkt bankowy, a poza tym w Polsce przez prawie 45 lat panował PRL, który nie lubił przenosić zachodnich wzorców na „nieskażony” kapitalistycznymi akcentami kraj. Kiedy jednak na przełomie lat 80/90 nastąpiła transformacja polityczno-gospodarcza wszystko zaczęło się zmieniać. Przestał też funkcjonować jedynie słuszny system bankowy i w końcu również do naszego kraju nad Wisłą trafiły plastikowe pieniądze. Początkowo karty płatnicze zostały przyjęte przez klientów z dużą rezerwą. Jednakże marketing, polityka banków, promocje, wszelkiego rodzaju upusty i rabaty sprawiły, że klienci banków coraz chętniej sięgają po nie. Oczywiście przyczyniły się do tego banki, które dosłownie wciskały w ręce ten produkt tym kto chciał i tym kto nie był zainteresowany plastikowymi kartonikami. Doszło nawet do sytuacji aktywowania kart bez zgody klientów i sprawa oparła się nawet o arbitra bankowego. Oczywiście bank ten przegrał i więcej takich praktyk już nie stosowano. Banki jednak nie odpuściły, stosowały różne sposoby marketingowe, aby tylko wcisnąć swoim klientom jak najwięcej kart kredytowych. I jak się później okazało mocno się na tym przewiozły. Najczęściej właściciele kart kredytowych nie bardzo wiedzieli /niekoniecznie też wiedzą i teraz/ na jakich zasadach funkcjonują plastikowe pieniądze, nie bardzo orientowali się co to są terminy bezodsetkowe, kiedy należy spłacać swoje zadłużenia itd. Banki natomiast nie były specjalnie zainteresowane tłumaczeniem tej kwestii. Tymczasem za przekroczenie terminów płatności klienci zaczęli płacić ogromne kary, nie wiedzieli nawet, że kredyty zaciągane poprzez karty kredytowe są najwyżej oprocentowanymi kredytami. Dowiedzieli się o tym dopiero wtedy, kiedy musieli za ten brak wiedzy słono zapłacić. Problem też wielu właścicieli pogłębiał fakt, że w swoich portfelach mieli nawet po kilka kart kredytowych. Kiedy jednak przyszedł kryzys wiele firm zbankrutowało, a ich pracownicy znaleźli się na bruku. Nagle okazało się, że stali się dla banków niewypłacalni. W końcu banki się opamiętały, zaczęły bardziej rygorystycznie podchodzić do wydawania kolejnych kart i odnawiania już wcześniej wydanych. Zaczęto też bardziej szczegółowo rozpatrywać zdolności kredytowe klientów. A mimo to kart przybywa w sposób niemal lawinowy. Na przykład z doniesień Gold Finance wynika, że na koniec trzeciego kwartału ubiegłego roku nasi rodacy mieli w swych portfelach ponad 10,5 mln kart kredytowych. Tylko od czerwca dp września przybyło ich ponad 500 tysięcy. Wprawdzie część banków dotrzymała słowa i zweryfikowała możliwości finansowe swoich klientów, tych którzy posiadają już karty kredytowe oraz tych ubiegających się o ich wydanie i ich ilość zdecydowanie się zmniejszyła. Wiele innych banków poszło jednak w komercję. Czy będą w przyszłości żałować swojej decyzji? Nikt tego nie wie, ale często w pogoni za zyskiem można się po prostu nieźle przewieźć.
Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu za pomocą RSS 2.0 feed. Możesz leave a response, or trackback z Twojej własne strony.